Poniedziałek. Za kilka sekund zacznie dzwonić budzik. Wypadało by go wyłączyć. Ale czy mi się chce? Trzeba się podnieść i zacząć działać. Być małym nie znaczącym trybikiem w tej całej machinie która i tak dąży do unicestwienia siebie samej. 7:00 słyszę coraz głośniejsze bip, biip, biiip. Niestety trzeba wstać. Dziś kolejny dzień pełen fałszu, obłudy i plastiku.
Trzeba iść na badania, tak mi się przypomniało. Ciekawe co mi powiedzą, pewnie że nie jestem do niczego zdatny. Ale jak nie jestem do niczego zdatny, to jestem zdatny do wszystkiego. Podwójne zaprzeczenie, jak to ludzie wszystko na opak rozumieją. Dobra koniec dumania czas się zbierać.
Tak się zastanawiam, jak to jest że każdy lekarz mówi co innego. Usłyszałem od stwierdzenia „Pan jest wrakiem człowieka” po „Jak na osobę Pana postury to ma pan bardzo dobre wyniki”. Co mam ukrywać szkieletem nie jestem, ale za to nie palę, nie piję nałogowo, sporo chodzę. Jakoś ta forma jednak musi się tworzyć, a z resztą nie jeden raz naukowcy już stwierdzali że osoby grubsze są i szczęśliwsze i dłużej żyją.
Co tam się nad tym zastanawiać, czas poszukać jakiejś pracy, w końcu oszczędności mi na długo nie wystarczą, a czynsz trzeba płacić.
Wtorek. Tak samo parszywy dzień jak poniedziałek. Widać nazwa pochodzi z tego powodu. Wtorek, ewidentnie kojarzy się z czymś wtórnym, jest to wtórny dzień jak ten wcześniej. I co to zmienia? Mały nic nie znaczący trybik znowu idzie być częścią wielkiej chaotycznej machiny. A teraz kolejny mały trybik idzie szukać swojego miejsca w tej machinie.
Tak to jest to co lubię. Piwo, zagrycha, i dobry film. Mówią „Nie jesteś samotną wyspą” Oni chyba samo nie wiedzą co mówią. W tym bezdusznym świecie nie jest problemem być samotną wyspa. Ba, nawet nie wiedzą ile takich samotnych wysp jest. To chyba jest wymysł psychologów, aby chodzić i płacić tym niedouczonym ludziom ciężką kasę za zrobienie z własnego mózgu popkulturowej papki, bez własnego zdania. Każdy jest cacy, ludzie sa dobrzy, a my mamy myśleć pozytywnie. Tylko co to nam da? Jedynie pranie mózgu zmieni nasza psychikę. Zmienić... Zniszczyć, stworzyć z nas wegetujące warzywka, śliniące się do wszystkich z tępota w oku.
Człowiek był zawsze bestią, tylko bardziej wyrafinowaną od innych. Taki ból jaki potrafi zadać człowiek, nie jest do porównania z innymi zwierzętami. Wyalienowana osoba może mieć różne myśli. Jakie to myśli? Czy ta osoba jest szczęśliwa? Skąd bierze siłę do życia?
Pewnie że może być szczęśliwa. Nie jest częścią bezwiednego tłumu. Nie daje się sterować, jest niezależna. Przynajmniej w znacznym stopniu jest nie podatna na sugestie i naciski. Niestety w tym świecie trzeba mieć już ugruntowaną pozycję aby móc wyrażać jasno swoje zdanie. Inaczej zostaniesz zniszczony.
Osoba wyalienowana musi mieć odpowiednią psychikę, aby nie poddać się. Jakoś najwięcej w depresję popadają osoby które nie są wyalienowane. Nasuwa to kolejne wnioski, osoby które mają swoje zdanie są same, ponieważ nie potrzebują akceptacji otoczenia. Oni wręcz olewają otoczenie. Nie przejmują się modą, tym co inni myślą. Robią to co lubią.
Lecz czy na pewno taka osoba jest szczęśliwa? Według większości to właśnie związek i miłość są drogą do szczęścia. Tylko co po związku? Uzależnienie się od siebie? Zrobić coś dla kogoś i patrzeć jak mu sprawia to przyjemność. A cieszyć się własnym szczęściem z innymi? Ale czy inni nie przyklaskują z powodu grzeczności choć ich to wcale nie obchodzi? Bo w końcu największe szczęście jest gdy się coś samemu zrobiło. Ludzie są niewdzięczni, możesz im wszystko dać a i tak Ciebie zgnoją. Wystarczy że nie będziesz papką z którą oni się zadają. Więc jaki jest sens robić coś dla kogoś skoro najbardziej cieszy jak coś się zrobi i można z tego korzystać. A kiedy zrobić można coś dla siebie skoro ciągle ktoś chce aby mu zrobić to, zrobić tamto. Nie możesz oddać się temu co Cię pasjonuje.
No właśnie, jak można z kimś wygodnie oglądać film, skoro ta osoba ciągle komentuje, hałasuje itp.? Na szczęście jestem sam a film się zaczyna.